Wybrać mniejsze zło

Wybrać mniejsze zło, a macierzyństwo!

Co to znaczy? wydawałoby się to bardzo prostą drogą na skróty, jednak to tylko mydlenie oczu i strata czasu. 

Nawyki, które miałyśmy przed narodzinami naszych pociech legły w gruzach, trzeba dzielić czas na dwoje lub troje ludzi. W takich sytuacjach zapominamy o racjonalnym myśleniu i chcąc sprostać wymaganiom wszystkich dookoła kopiemy sobie grób za życia…


Codzienne dylematy, począwszy od przygotowania śniadania dla rodziny po te większego kalibru. Każdy nowy dzień to kolejne poprzeczki, które jako matka muszę pokonywać. Jejku czasem mam ochotę krzyknąć na całe gardło: „Ja wysiadam” bo ile to zdrowia kosztuje. Sprzątasz mieszkanie, za chwilę widzisz wylany sok na podłodze, okruszki po jedzeniu są wszędzie, o zabawkach nie wspomnę. Salon to istne pobojowisko, które dopiero wieczorem odsłania swoją nagą płaszczyznę.


Organizacja siebie i swojego czasu to ogromna zaleta, której nie każdy jest w stanie ogarnąć na maximum. Jeśli jesteś w grupie tych 55% to chwała Ci. Pracując w domu 80% swojego czasu w tygodniu wydaje się, że nic nie powinno być problemem, przecież każdy z nas chciałby móc wykonywać swoje służbowe obowiązki z ciepłego łóżka, popijając kawkę z ulubionego kubka i słuchając przy tym relaksacyjnej muzyki.

Jednak obowiązki wobec dziecka są priorytetem w ciągu całego dnia i tygodnia, bo przecież nie powiesz dwuletniemu dziecku aby zajęło się sobą, wzięło sobie samo jedzenie z lodówki. Czy też cały dzień spędziło z tabletem w ręku dla odczepnego, to nie wychowawcze. Memy/obrazki z matką w roli głównej nabierają sensu, gdyż odzwierciedlają szczerą prawdę. Jesteśmy robotami zaprogramowanymi na opcję full time job, czyt. niezastąpione.

Ostatnimi czasy szukałam sposobu na to aby ułatwić sobie własne obowiązki, mieć czas na swój rozwój osobisty, bo jak to napisał Robert Kiyosaki w jednej ze swoich książek

„Czas jest jednym z najcenniejszych Twoich aktywów”.


Z kim tylko nie rozmawiam, to nikt nie ma na nic czasu, występują trudności w pogodzeniu swoich obowiązków w czasie. Co tak naprawdę kradnie nam ten czas? Każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na to pytanie. 

Moje sposoby na uratowanie czasu!

☆ U mnie świetnie sprawdzają się Karteczki Rowińskiej, [czyt. @kamilarowińska.pl ] świetny sposób na podział obowiązków wśród domowników. Zaczęłam planować swój dzień z wyprzedzeniem jednodniowym, małymi kroczkami do celu… z czasem będą plany tygodni itd.

Czasem może trzeba się pogodzić z tym, że pewnych rzeczy nie udaje się nam przeskoczyć, być perfekcyjna jako matka, szefowa, czy żona itd.


Okres jesienno-zimowy i dzień staje się krótszy, czyli z automatu mamy mniej czasu aby wyrobić się ze wszystkim. To chyba zmora każdego z nas, biometr w tym czasie płata figle i zrzucamy winę na aurę, deszczową pogodę za oknem. Wytłumaczeń tysiące jednak ja mam na to swój sposób, nic specjalnego wręcz oczywista oczywistość,
☆ wstaję bardzo wcześnie 5.30 rano.

Mam czas na poranną toaletę, nawet i lekki makijaż jak mam na to ochotę, lub wiem, że będę musiała wyjść z domu w południe, wypicie kawy, spokojne przygotowanie śniadania dla siebie i syna.
☆ W planach są także medytacje i bieganie jednak jak wspomniałam małymi krokami. 

☆ Patent na zakupy, wiem że dla większości to zmora, supermarkety ogłupiają, dlatego nigdy nie idę tam głodna i bez dokładnej listy z zakupami i bez dziecka. Inaczej rachunek może przyprawić o nadciśnienie, a w konsekwencji poczucie winy no i stratę czasu. 

☆ Planując posiłki do pracy, staram się robić coś neutralnego na szybko np: owsianka czy sałatka, lub przygotowuje podwójną porcję na 2 dni z góry, opcja bez stresu, że się spóźnię. 

☆ Tankowanie samochodu, robię to dzień wcześniej. Przed planowanym dniem pracy lub ważnym wyjazdem.  

Przed ważnym spotkaniem staram się wyjeżdżać „5 minut” wcześniej, nie lubię być spóźniona, wolę poczekać niż borykać się później ze świadomością nie profesjonalizmu lub lekceważenia danej osoby. Szanujmy nasz czas i czas drugiej osoby, bo nigdy nie wiesz co musiał/a poświęcić aby spotkać się z Tobą. 


W najbliższym czasie jakim będziesz dysponować usiądź na spokojnie w miejscu gdzie jest Ci najwygodniej, skup się na swoich działaniach. Spisz na kartce które czynności możesz ulepszyć, lub całkowicie wyeliminować ze swojego życia. Najlepsze jest aby rodzina wspierała nas matki w domowych czynnościach w miarę możliwości tych osób, wiadoma sprawa!

Sfrustrowana matka to chodząca bomba, a przecież macierzyństwo ma być harmonią i przyjemnością w hierarchiach jestestwa.

Nauczmy się wybierać mniejsze zło… 

 

A jakie są Twoje metody na organizację swojego czasu? Podziel się w komentarzu i udostępnij jeśli podoba Ci się artykuł.

@laskolady.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Człowiek człowiekowi wilkiem- reaktywacja

Człowiek człowiekowi wilkiem…  tekst z 2017 roku będący aktualizacją na dzień dzisiejszy listopad 2018. Nowe spostrzeżenia.

Przysłowie te, kojarzy mi się z samymi negatywnymi cechami, wilk jako dzikie zwierzę pozbawione jest wszelkich skrupułów, żądne krwi. 
Obecnie wilk symbolizuje zarówno zło, jak i siłę i niezależność.

Strach, jaki budzi, bywa wykorzystywany do zdobycia psychologicznej przewagi nad przeciwnikiem.

Jednak w wielu kulturach, wilk jest istotą społeczną, przyjazną i towarzyską ze swoimi odpowiednikami: Lojalny, Przebiegły, Obdarzony wysoką intuicją, Inteligentny, Niezależny, Współczujący, Komunikatywny. Wataha rządzi się swoimi prawami i wierzę, że potrafią być wierne swojemu stadu.  Trudno mi jest jednak myśleć w tych kategoriach, bo wśród Nas ludzi nijak się ma to do prawdziwego charakteru wilka. 

… co tak naprawdę znaczy teraz w XXI wieku? Można powiedzieć, że wszelkie sytuacje z dnia codziennego potrafią być cząstką niezgody, często też nienawiści do drugiej osoby. Wszystko zaczyna się od najdrobniejszych, nie wyjaśnionych spraw. Nieporozumień.

Mieszkam parę lat za granicą i doświadczyłam wielu nieprzyjemności ze strony naszych rodaków, mój tata zawsze mówi: „Jak Polak ci nie zaszkodził, to znaczy że już pomógł” smutne ale jakie to prawdziwe. 

Mam też parę osób, które bardzo miło wspominam, nie zapomnę! Nie ma ich zbyt wielu ale wiem, że zawsze radą i wsparciem mogę na nich polegać. 

Skąd to się bierze taka zawiść w ludziach, rodakach gdzie powinniśmy trzymać się razem! pomijając nie tolerancje, np. rasowe czy kulturowe, bo to dla mnie nie dopuszczalne aby z miejsca traktować kogoś z dystansu lub być agresywnym jeśli się nie zna danej osoby. 

Solidarność- zwłaszcza za granicą nie istnieje, może sporadycznie parę wyjątków się znajdzie, ale to rzadkość. Czemu tak jest?

Walka o wszystko i ze wszystkimi o przetrwanie jak prehistoryczni przodkowie walczyli o ogień, żywność tak teraz większość z nas zapomina o tym co tak na prawdę ważne. Czemu tak jest? żeby być lepszym od drugiego, fałszywie udawać kogoś kim nie jesteśmy, po trupach do celu.

Kolega, czy znajomy/a bez skrupułów postąpią jak harpie nie licząc się z konsekwencjami czy uczuciami drugiej osoby.

Staram się zrozumieć impulsy takiego działania lecz czy to może nas usprawiedliwiać?

  • sytuacja materialna
  • choroba bliskiego
  • depresja
  • egoizm
  • zawiść
  • nie zdrowa rywalizacja
  • zazdrość
  • brak szacunku i pokory do siebie i wszystkich dookoła
  • wyrachowanie

Świat internetowy to dopiero fala hejtu i nienawiści.  Insta-Madki, fejsbukowe, forumowe ekspertki w dziedzinie MATKA I DZIECKO, ZWIĄZKI, ALIMENTY i ROZWODY, wujek GOOGLE zamiast fachowej porady, absurdy medialne itd., to jest fenomen, a rzeczywistość mijają się z prawdą o 180 i tu jest ten problem.

MEDIA

Są wszędzie, doba smart – cyfryzacji, nowych technologii, bo już odchodzimy od starych sposobów, metodyki i nie jesteśmy w stanie tego powstrzymać- plusy i minusy wszystkiego co nas otacza, fake news-ów z życia celebrytów… co niektóre portale nie potrzebnie robią z tego mega afery, błahe powody mają wydźwięk najgorszego. Jaki świat kreują media? po co tyle nienawiści przecież teraz tym się karmią młodsze pokolenia, zabijąc ich kreatywność i wolną wolę do podejmowania racjonalnych decyzji. Nie bez powodu media są czwartą władzą w Polsce. 

Takie niby nic ale ma ogromny wpływ na nasze działania, psychologiem nie jestem ale wydaje mi się, że tak to działa. Telewizja nigdy nie pokaże dobrych informacji, rzadkością jest ten fakt. Non stop ciągłe konflikty w rządzie między partiami, to wojna w krajach islamskich, masa informacji negatywnych które działają na nas strofująco, przeciętny polak boi się otworzyć na nowe okoliczności, bo po prostu się boi.

Reasumując natłok myśli tracę wiarę w ludzką uczciwość i szczerą chęć pomocy drugiemu, chcę się mylić lecz nie daje mi to spokoju. Dajmy szansę lub wykorzystajmy ją aby poznać drugą osobę i ich zamiary wobec nas, nie doszukujmy się w tym od razu podstępów, czy chęci wykorzystania. Miejmy swój rozum, aby trzeźwo oceniać rzeczywistość. Dążmy do lepszego jutra, a zło eliminujmy w zarodku. 

Bacznie będę obserwować i zobaczymy co z tego wyniknie…

„Bądźmy dla siebie dobrzy, a świat nam za to podziękuje dwukrotnie”

@laskolady.pl

Przepis na Sukces?

Sukces, dla każdego z nas definicja jest różna, mamy inne priorytety. Odnosić się on może do sfery prywatnej jak najbardziej, dla biznes women jest to pojęcie nadrzędne w całym schemacie działania.

Koncentracja na celu nade wszystko.

Moim małym wielkim sukcesem jest dziecko, ludzi których spotkałam na swojej drodze, bo wiele się nauczyłam. Moim prywatnym sukcesem jest praca nad zmianą samej siebie każdego dnia, to plan wieloletni i dożywotni.

Sukces to ciężka praca, połączenie wytrwałości, cierpliwości i samodyscypliny i odrobiny szczęścia.

Zapewne nie raz szukałeś/aś w internecie przepisu na sukces:

  1. idealny związek, rodzina
  2. produktywność w pracy
  3. diety cud, wymarzona sylwetka
  4. jak napisać wzorowe CV
  5. jak przygotować prezentację na forum publiczne
  6. techniki motywacyjne
  7. biznes plan
  8. oszczędzanie pieniędzy
  9. znalezienie idealnej oferty wakacyjnej
  10. zjednocz sobie ludzi, czyli umiejętności miękkie w nawiązywaniu kontaktów…

To między innymi jak i dużo więcej, przykłady można mnożyć, adekwatnie do potrzeb. Jednak nikt Ci nie da gotowca, do tego każdy musi wypracować własną drogę. Droga na skróty bywa najdłuższa, więc warto poświęcić na to czas i energię.

Jak to napisał dr Mateusz Grzesiak, ~Ten kto wyciągnie rękę po pianki Marshmallow później, zje ich najwięcej~

Sukces według Katarzyny Głąb ‚Po sukces na szpilkach’ świetnie to opisuje na swojej stronie 10-zlotych-zasad-sukcesu

Początkiem osiągania sukcesu jest poprawne zrozumienie poniższych kwestii:

  • mieć cel, do którego będzie się dążyć, PRIORYTET
  • musimy zrozumieć, że decydujemy o swoim nastawieniu i postawie, bo wszystko zaczyna się w naszym umyśle,
  • wypracować w sobie wyparcie negatywne skojarzeń i myśli, pesymizm potrafi zabić każdego, na początku naszej działalności,
  • znaleźć mentora/wzór do naśladowania,
  • pomagać i wspierać innych, to również cecha którą warto pielęgnować,
  • porażki, są częścią naszego sukcesu, wyciągajmy wnioski,
  • jeśli robisz coś, co najbardziej lubisz to już jest to Twój Sukces,
  • eliminujemy złe nawyki, bądź ekspertem w swojej dziedzinie, profesjonalizm i sumienność to podstawa,
  • otaczaj się pozytywnymi, zaufanymi ludźmi. Wsparcie bliskich, czy osób z tej samej branży to najlepsze co może Cię spotkać.

Nadzoruj swoje działania, koncentruj się na wynikach.

Najważniejszym jednak krokiem jest rozpoczęcie działania według tych zasad, co pozostaje już w gestii każdego z osobna.

W teorii wszystko fajnie, sprawa wydaje się banalnie prosta. Uwierz w siebie! bo jesteś w stanie dokonać wielkich rzeczy.

Kocham ten cytat:

„Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”.

Katarzyna Bonda (z książki Pochłaniacz)

Czy masz swój cel? co sprawia, że czujesz się spełniony/a?
podziel się ze mną w komentarzu.
@laskolady.pl

Piękno. Fascynacja czy ślepa pogoń?

…Czym dla mnie jest piękno?

Jest to zależność wielu czynników, które się na to składają: harmonia, estetyka, kompozycja, kształt, osobowość, wrażliwość,… każdy odbiera bodźce na różne sposoby. Jestem wrażliwą kobietą i wzrusza mnie naprawdę wiele. Piękno jest tym czymś co zawsze wzbudza we mnie silne emocje. Buzia mojego dziecka, widok za oknem kiedy jest ładna pogoda chociaż deszcz też kocham, bo oczyszcza powietrze. Także moment kiedy przechodzę obok pobliskiej szkoły z dziećmi niepełnosprawnymi, myślami dziękuję Bogu za zdrowe dziecko i podziwiam rodziców tych dzieci i osoby, które zajmują się ich opieką na co dzień, bo to jest piękne.

To tylko niektóre z nich… Ale dziś chcę skupić się na kwestiach kobiecego piękna.

My kobiety, z natury już jesteśmy Afrodytą. Jednak ten kanon piękna gdzieś się zapętlił w tym wszystkim za daleko, tak mi się wydaje. Niestety my kobiety mamy ogromną wadę, nie potrafimy pogodzić się z upływającym czasem. Poszukujemy coraz to nowych rozwiązań, cud kremów, kosmetyków do pielęgnacji i makijażu z górnych półek w drogeriach, aż po zabiegi medycyny estetycznej. Nie mówię, że to złe, bo sama korzystam z usług kosmetyczki, pewne mankamenty zmieniłam i jestem zadowolona z efektu póki co. Jednak ten pierwiastek w środku nie odpuszcza. Kocham kosmetyki mam ich trochę, ale nie zrozumiem jednego!

Kobietki po parę-dziesiąt paletek z cieniami, pomadki we wszystkich kolorach tęczy, błyszczyki i maty, podkłady każdy z innej marki, tuszy itd. na co aż tyle? po co ta pogoń za nowinkami!? w przeliczeniu tego wszystkiego na pieniądze uzbiera się ładna sumka.

Pomijam tu blogerki modowe, influancerki bo one to dostają wszystko od tych marek jako prezenty reklamowe/pijarowe, aby zachwalić ich produkty na szeroką skalę poprzez swoje kanały na YouTube.

Wizażystki- to ich praca więc podziwiam ich zaplecze produktowe to jak najbardziej duży plus. Nasza lokalna sława. Ruda Maluje

https://www.youtube.com/channel/UC3L_yrxh45SfDac4_c20nCQ

Obnażam całą prawdę o mojej kosmetyczce. Chyba nie ma czym się chwalić, to uważam za swoje minimum i maximum, staram się nie ulegać modzie i manii kupowania nowinek. Bardziej wyprzedaży 😉

  1. tusz do rzęs + baza z Benefit,
  2. podkład Dior 010 Forever Undercover,
  3. puder w kamieniu mineralny proto-col,
  4. paleta cieni do powiek 4 odcienie Avon i Inglot 3 odcienie,
  5. zestaw do konturowania twarzy Rimmel Kate,
  6. róż Collection,
  7. korektor pod cienie pod oczami Rimmel,
  8. kredka czarna Avon True Colour,
  9. eye liner czarny Luxe Avon,
  10. pędzle,
  11. błyszczyk do ust Dior LipGlow Colour reviver Ball 001 Pink/ wazelina,
  12. odżywka do paznokci Selly Hansen Nail Rehab,
  13. Odświeżający żel antybakteryjny do rąk,
  14. Chusteczki nawilżające.

Na co dzień balsam na usta, a reszty kosmetyków nie używam praktycznie nic z tego zestawu makijażu, rzadko! jak już to nakładam tusz i puder mineralny (dla kolorytu cery) ale tylko jak wychodzę z domu. Kiedyś było to nie do pomyślenia abym nie zrobiła pełnego makijażu. Super, że Są filtry na aplikacjach: Snapchat, Instagram itp., które świetnie sobie radzą z upiększeniem twarzy. Moja cera się poprawiła odkąd daję jej oddychać!

Z pielęgnacją twarzy, tu już są tylko dwa produkty kosmetyczne, które poleciła mi je moja kosmetyczka. peeling 1-2 razy w tygodniu.

Nie znaczy to wcale, że wyrzekam się ich całkowicie, o nie! Nic co ludzkie nie jest mi obce, uważam że wszystko jest dla ludzi, powód jest zupełnie inny, trzeba umieć korzystać z rozsądkiem.

Jest moda na przedłużanie paznokci, włosów na głowie, rzęs, powiększanie ust, botoks, jak i bardziej inwazyjne zabiegi tj.: implanty piersi, liposukcja i dużo innych. Powiedzcie mi co jeszcze!!!?

Robiłam rzęsy w swoim życiu 2x pięknie to wygląda ale za dużo z tym zachodu, uzupełnianie co miesiąc to są koszty i całkiem nie małe, a szkodliwość jest znaczna w postaci braków własnych rzęs jeśli się to robi non stop… nie polecam! Lepiej w to używać olej rycynowy, o wiele tańszy i skuteczniejsze efekty.

Podjęłam się makijażu pernamentnego brwi i ust, to było ciekawe doświadczenie, nie żałuję drugiej wizyty, bo trafiłam na profesjonalistkę Panią Dorotę. Przeraża mnie fakt, że w ramach praktyki, świeżaczek po skończonym kursie 1 dniowym oferuje już swoje usługi za pół ceny, lub za zwrot zużytych materiałów. Porażka. Wybierajcie salon z głową po uprzednim sprawdzeniu rekomendacji w sieci. Może paznokci tak mniej szkoda więc spoko, dajcie szansę początkującej pani od manicure. Sama zaopatrzyłam się w zestaw hybrydowy SEMILAC i jako samouk z YouTube jestem zadowolona z własnej pracy.

Pamiętajcie ingerencja na twarzy wymaga już profesjonalizmu.

Oglądałam wczoraj vloga pewnej dziewczyny imieniem Ewa, pozdrawiam Cię, za Twój otwarty umysł i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. I byłam przerażona o skalę problemu, już nie chodzi o konstruktywną krytykę, lecz publiczny lincz nad osobami z nadprogramowymi kilogramami.

Zatrważające jest to, że dzisiaj już nikt nie akceptuje Rubensowskich kształtów kobiecości, liczy się szczupła sylwetka, a wszystko w imieniu panującego stylu bycia FIT . Instagram kipi po brzegi dietetykami, trenerami personalnymi, wszystko fajnie i wiem, że to jest dobre i nawet trzeba.

Ewa Chodakowska KOCHAM TO CO ROBISZ! JESTEM FANKĄ.

Jednak nie zapominajmy o czym w tym wszystkim chodzi. Trzeba umieć zaakceptować siebie, samemu chcieć się zmienić. Jeśli czujesz się świetnie w rozmiarze 36 czy 48 to wszystko super. Nie pozwól sobie w ten sposób zniszczyć własnej samooceny, pewności siebie, bo ktoś z góry mówi, że nadwaga to obrzydliwość.

Olać to, jesteśmy piękne bez względu na rozmiar. „Ukochoj się” jak to mówi Qczaj.

A jaka jest Twoja definicja piękna?

Jakie kosmetyki są Twoim nr 1 w kosmetyczce?

Podziel się w komentarzu i udostępnij jeśli Ci się podobało.

pozdrawiam,

@laskolady.pl

Zakupy i oszczędzanie. Czy to możliwe?

Wspominając mój poprzedni wpis na blogu, o podróżach które odbyłam do tej pory, dało mi dużo do myślenia. Bywało też tak, że czułam się zagubiona w nadmiarze tych nowości i informacjach. Strach paraliżował mnie w tym i zamiast otworzyć się na to i szczerze przed samym sobą przyznać się, że to co było 10 lat temu dziś wygląda to zupełnie inaczej. Natłok ich sprawiał, że zaczęłam przyglądać się temu zjawisku uważniej gdyż nie chciałam odstawać od otoczenia. Wciąż stanowczo odmawiałam na możliwości, które stawały na mojej drodze.

Zatrzymajmy się na chwilę w tym punkcie. Co konkretnie było tym powodem, że nie podejmowałam ryzyka? Jest to bardzo proste przede wszystkim był to Strach przed czymś zupełnie obcym i nieznanym. Nie rozumiałam dlaczego ktoś chce mi proponować idealny sposób na biznes, nie wierzyłam w to, uznałam to za nie realne i wykorzystywanie cudzej naiwności.

Otoczenie w którym dorastałam, miało ogromny wpływ na mnie, co taka dziewczyna może wiedzieć, najlepiej siedzieć w domu i udawać, że jest się szczęśliwym, lub z góry skazanym na totalną porażkę i pokornie godzić się na to, ale nie mówimy o tym głośno, bo to nie wygodny temat.

Pieniądze czynnik jakże istotny w naszym codziennym życiu, od małego zbierało się drobniaki do świnki skarbonki, każde 20zł czy 50zł od cioci było przyjemnym momentem. Przyznam się, że nigdy nie umiałam długo ich trzymać, bo chęć ich wydania była i jest silniejsza ode mnie. Nie wiem czy na tamten czas była to wada, czy też skryty potencjał jaki drzemie w każdym z nas po dziś dzień. Jak to się mówi? łatwo przyszło, łatwo poszło i żyje się dalej do następnej wizyty rodziny lub wypłaty.

Studia już nie lada wyzwanie, trzeba było utrzymać się z tego co dali rodzice, no i czasem pracująca starsza siostra, która zawsze poratowała groszem, chwała jej za to. Ze znalezieniem pracy podczas studiów było koszmarem, oferty tylko dla osób z doświadczeniem czy też konkretnym kierunkiem studiów, referencje których nie posiadałam. Pamiętam pierwsza praca to roznoszenie ulotek w jednym z lokalnych banków, niby nic ale to ciężki kawałek chleba. Już później z szacunku do osoby, która to robiła z uśmiechem na ustach brałam tę ulotkę, bo wiem czym to pachnie. Nie bądźmy obojętni tylko wspierajmy się wzajemnie w każdej dziedzinie.

Nadszedł ten moment kiedy otrzymałam własną kartę bankową, było to w USA , nazwy banku nie wymienię (nikt mi za reklamy jeszcze nie płaci). No z zakupami nie zaszalałam, bo liczyło się aby gromadzić na niej oszczędności. Z zerowym profitem, chociaż zostało na nim symboliczne 10 $ może jakiś procent urósł przez te 5 lat albo jest obciążone haha… może kiedyś to sprawdzę przy następnej wizycie.

Do czego dążę każdy z nas ma teraz karty płatnicze, karty kredytowe, karty lojalnościowe itp. W każdym sklepie już można nimi płacić, od niedawna zbliżeniowo, czyli już i PIN nam nie potrzebny. Gotówka w portfelu to rzadkość. Co dla mnie było szokiem, już nie ma pogoni za bankomatem, a olśnieniem którego doznałam całkiem niedawno była sytuacja, której byłam świadkiem w kolejce w jednym z brytyjskich restauracji… człowiek płacił telefonem!!! WOW, ale jak to? wbiło mnie to w podłogę z zachwytu i zarazem wstydu z niewiedzy.

Są aplikacje, które oferuje nam nasz bank, wystarczy tylko login i hasło i masz swój kod kreskowy. Proste. Udogodnienia na każdym kroku aby żyło nam się lepiej i szybciej.

Czasy są na tyle inne, że nie warto już więcej tracić czasu.

Zapewne każdy z Was myślał, jak oszczędzać? Jak organizować swój budżet? aby starczyło do przysłowiowego pierwszego. Ja też!!! i jest trudno, rynek jest tak bogaty w produkty, że kupujemy co raz to więcej i więcej. Kto Polakowi zabroni, zwłaszcza że tych dogodności i dóbr nie mieli nasi rodzice, a nasze dzieci będą mieć jeszcze więcej. Tego pędu nie zatrzymamy, żyć trzeba i biec z duchem czasu, otworzyć oczy i umysł na nadarzające się okazje.

Taką okazją, która mi się przytrafiła, jest Magda, to ona wprowadza mnie w ten świat i pokazuje możliwości, tylko głupi by nie spróbował (bez urazy dla nikogo). Każdy musi mieć swój moment na to, tylko czy nie będziesz czuć się winny, że nie podjąłeś działań wcześniej. A ja chcę się tym dzielić z Wami. Zaciekawiony chociaż trochę? Uwierz mi, że warto, bo nic nie tracisz.

Tylko ten kto ma odwagę działać, zyska na prawdę wiele.

O jakim świecie mówię, jest to sposób na oszczędność zakupową. Robię zakupy w popularnych supermarketach, jeść trzeba 😛 ubrać również, my kobiety tych wydatków mamy znacznie więcej niż mężczyźni, trochę to nie w porządku. Kosmetyki, doładowania telefonu na kartę, paliwo do auta, a także ulubiona kawa w kawiarence, mogę wyliczać w nieskończoność. A gdzie jeszcze wspomnieć o zakupach przez internet?? to jest dopiero zmora XXI wieku. Wiecie o czym mówię. Skąd na to wszystko brać pieniądze, no nikomu nie polecam brania debetów, ciężko się spłaca.

Dlatego są możliwości, tylko trzeba umieć je dostrzec i zacząć korzystać.

Trochę Motywacji na koniec…

Czy to w życiu prywatnym borykasz się z odmową, krytyką, brakiem akceptacji, to są tylko wybiórcze przykłady, które mogę mnożyć. Rozwój osobisty to jest inwestycja na przyszłość, interpretuj to jak chcesz, ważne abyśmy mieli własny cel i dążyli do niego. Czy to uzyskanie idealnej sylwetki, znalezienie tej jedynej miłości, czy pracy która będzie naszą przyjemnością, a nie obowiązkiem i wiele innych…

Moim celem jest realizacja siebie i biznesu, który zaczynam tworzyć. Robić to co tak naprawdę kocham i jeszcze mieć z tego profity.

Żałuję, że nie wierzyłam w siebie na tyle aby uwierzyć, że mogę zmienić swoje życie i być dziś zupełnie w innym miejscu niż jestem teraz. Cieszę się, że na mojej drodze pojawiają się osoby, które ciągną w górę i wspierają. Dlatego nie pozwolę sobie już na stratę tego cennego czasu, tego nie kupię za żadne pieniądze, a poczucie porażki boli.

Masz pytania? pytaj chętnie Ci udzielę wszelkich informacji i wsparcia, sama się uczę więc będzie mi miło mieć towarzysza w tej całej idei.

Podziel się w komentarzu swoją opinią i doświadczeniami, udostępnij na Social Media jeśli mój wpis Ci się spodobał.

Pozdrawiam

@laskolady.pl

Obywatelka świata, uczmy się dobrych cech od innych narodów!

Wielka Brytania

Wyjątkowo piękna angielska jesień za oknem, bez deszczu, póki co.

Ten klimat kocham, nie za zimno i nie za ciepło, aczkolwiek już to się bardzo zmienia z perspektywy moich prawie 5 lat w Anglii. Na dobrą sprawę śnieg w zimie to już jest nie dwie godziny pluchy jak kiedyś, a jeden dzień śniegu, przy większych porywach prawie 3dni. Panika na skalę krajową, zamykane szkoły i biura, drogi białe i puste! I niech temperatura spadnie do -1°C w nocy, Wow Armagedon. Nam Polakom trudno w to uwierzyć, bo przecież nie raz pamiętam za dzieciaka jak w zaspach po kolana szło się do szkoły. Ale nie ma co się dziwić klimat wyspy jest inaczej odczuwalny niż w Polsce.

Za co jeszcze lubię tu mieszkać?

• za łatwość życia, komfort pracy, zarabiania,

• podejścia do wielu aspektów,

• uprzejmości w urzędach, ciekawe zjawisko!

• licznych kawiarenek z pyszną kawą

• za przychodnie zdrowia (GP) gdzie paracetamol to nr 1, możecie się śmiać ale faktycznie wyzbyłam się manii brania lekarstw.

• za uśmiech obcych ludzi, kiedy pytają: „Jak się masz?” trochę to naciągane ze strony Anglików ale to nie koniecznie znaczy, że chcą słuchać o Twoich smutkach. Jednak robi się miło na duszy i wiara w ludzi rodzi się na nowo.

Karty Kredytowe, moze nie koniecznie jest to zaleta, bo ciezko sie zwraca wydane z niej pieniazki, jednak budowanie historii kredytowej jest wazna czescia zycia w UK -wspieramy gospodarke krajowa.

Hiszpania

Piekne nadmorskie kurorty, piaszczyste plaże, no i siesta 🙂 za same atrakcje turystyczne jest to ogromny plus dla nich. Jestem zakochana w Hiszpanii od pierwszego pobytu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Niebywałe jest to jak każdy Hiszpan przestrzega tej złotej zasady, jakim jest odpoczynek w godzinach popołudniowych. Dwu- godzinna drzemka, lub tez przerwa w pracy wpływa wg nich ogromnie pozytywnie na wydajność pracownika, w to wierzą. Jednak dla mnie jako turysty chcąc skorzystać z bankomatu było udreczeniem, czas leciał nieubłaganie wolno. Hiszpanie nie lubią się spieszyć, obowiązki często są odkładanie na jutro czyt. „mañana”. Fajnie, ale czy to tak można na dłuższą mete!? Nawet mnie to irytuje i spędza sen z powiek.

Z tego co zaobserwowałam to niechętnie lubią mówić w innym języku niż ich ojczysty, dlatego mi jako turystce bez przewodnika czy słownika byłoby trudno! Gimnastyka języka.

Dużo słyszałam stereotypów o Hiszpanach jednak trudno mi zweryfikować ile w tym jest prawdy, zapewne tak jak i w każdym kraju znajdzie się „zakała rodziny” część narodu, którym daleko do lekcji o savoir-vivre.

Jednak stwierdzam, że są bardzo sympatyczni, uśmiechnięci ludzie na co dzień! Warto tę cechę zapamiętać i wyuczyć to w sobie.

Stany Zjednoczone Ameryki

USA

To była przygoda życia, 2014 rok! po raz pierwszy lot samolotem i to nie 2h jak z Anglii do Polski, tylko godzin 13. Mega nie wygodnie tyle czasu spędzić na fotelu po mimo iż był to Boeing 787 Dreamliner LOT Polish Airlines Warszawa – Nowy Jork, a kapitanem był sam Tadeusz Wrona. Czułam się bezpiecznie.

Mój półroczny pobyt na wizie turystycznej, to był ogromny szok jakiego doznałam.

Tyle różnych narodowości, to zabrzmi śmiesznie ale wpatrzona byłam jak „kura w złote jajo”, aż z czasem było mi głupio, dzikuska z małej polszy widzi ludzi, którzy są przyjaźni, też i z inni kolorem skóry.

Uświadomiłam sobie wtedy najcenniejszą rzecz:

„to kim jesteś nie świadczy kolor skóry, a jakim człowiekiem jesteś w sercu i czynach”.

Poznałam wiele ludzi, z niektórymi mam kontakt do dziś, oprócz rodziny! ale są mi równie bliskie jak rodzina i nigdy im nie zapomnę gościnności, dobrego słowa które usłyszałam, pomocy.

Żałuję jednej kwestii, że nie byłam na ślubie moich znajomych ze szkoły średniej.

Moja lista:🗒 „Must do it”
📌 Wycieczka na Manhattan🗽 ✔

Prawda, Nowy Jork nigdy nie śpi!

życie toczy się pełną parą, nocą w szczególności.

Czego możemy nauczyć się od Amerykanów?

Myślę, że otwartości, ambicji na więcej, cieszyć się życiem, realizacji siebie, rozwoju osobistego, np. coaching jest priorytetem w każdej branży, gdzie u nas to dopiero zaczyna się rozwijać, być modne.

Innowacyjności, tam dopiero zobaczyłam na własne oczy że pracować można we własnym domu, bez konieczności wstawiania codziennie rano, staniu w korkach. Dla mnie bomba.

Wiele krajów zwiedziłam, ciesze się z przyjaźni/znajomości z ludzmi innych narodowości, bo nawet nie będąc w ich kraju i słuchając opowieści czuję te energię. Wizualizuję. Podróże kształcą, dlatego warto mieć otwarty umysł, czerpać trzeba garściami z tego co jest w zasięgu ręki. Chociaż jedno czy dwu -dniowe podróże są mega inspiracją, dodają skrzydeł i pozytywnej energii. Urodziłam się w Polsce, jednak czuje się jakby cały świat był moją ojczyzną.

Podziel się swoimi wrażeniami, czy lubisz poznawać nowe kultury?

Jakie masz doświadczenia?

laskolady.pl

Mieszanka wybuchowa, czyli jak nie zwariowac z egzotycznym partnerem?

Świat jest ogromny i wiele jeszcze rzeczy będzie nas zaskakiwać. Podróże już nie są takim luksusem jak 20 lat temu, każdy może sobie na to pozwolić. Czy to rekreacyjnie czy też poszukujemy lepszego życia. Wybywamy w poszukiwaniu szczęścia.

Los był mi bardzo łaskawy dając tę możliwość zobaczenia czegoś więcej niż moja mieścina, którą kocham nad życie. Tęsknie każdego dnia, gdyż wiem jak wiele mnie omija z tego powodu. Teraz Ja mam swoją rodzinę tu gdzie jestem i to ona dodaje mi tej siły aby mimo tego smutku, uśmiechać się.

Dzięki za internet i komunikatory. Peace!

Love story.

Wracając do tematu, tak ojciec mojego syna jest egzotyczny, african-american! Jest to na wstępie ogromna bomba, której każdy się boi jak Malarii. Gapiąc się, komentując w infantylny sposób nie będąc świadomym tak naprawdę, że to człowiek taki sam jak cała reszta globalnej cywilizacji. Pominę ten wątek.

Zabawna sytuacja, która na zawsze utkwiła mi w pamięci, była to pierwsza wizyta Nigeryjczyka na polskiej wsi, podczas spaceru jadąca z naprzeciwka rowerem sąsiadka, Pani babcia, na widok ciemnoskórego, postawnego mężczyzny, w szoku i szybkim popłochu zjechała do najbliższej posesji chowając się za krzakiem aby móc nas bacznie obserwować z ukrycia! było to bardzo komiczne.

[Buszmen, to określenie które dość często się pojawia, nie oznacza nic obraźliwego wręcz przeciwnie dla nas to słowo, które żartobliwie odzwierciedla zachowanie, gdzie czasem się wygłupiliśmy, tzw. zbłaźnić się!]

Religia na szczęście nie jest u nas powodem konfliktu, wierzymy w tego samego Boga, duży plus że chociaż o to nie ma sprzeczek, oboje staramy się wychowywać syna w duchu naszej religii.

Znając Jego z perspektywy 4 lat, nie jest pojęte to dla mnie w jaki fantastyczny sposób Oni siebie traktują. Śmieją się, żartują z siebie i nikt na nikogo się nie obraża, każdy jest miły do swoich i pomoże bezinteresownie gdy zepsuje ci się auto na środku skrzyżowania, czy trzeba przypilnować dziecka kiedy to ty musisz iść do pracy, bezinteresownie pomoże. Nazywanie się <siostra> <brat> itp. osób krwią niespokrewnionych ze sobą to norma, jesteś z tego samego kraju, jesteśmy braćmi i mamy w naturze sobie pomagać. Wiele było sytuacji gdzie mój Buszmen mówił: „O to pewnie twoja siostra? zobaczysz ze mam rację”, a mnie szlak trafia kiedy po raz tysięczny się z nim sprzeczam i tłumaczę! w końcu odpuściłam.

Wkurzam się kiedy potrafi godzinami rozmawiać przez telefon o przysłowiowej „dupie Maryni” gdzie my Polacy musimy mieć powód, aby dzwonić do kogoś bo nie wystarczy zwykle: „Cześć, co słychać? jak się masz?” Trochę uprzejmości to nic nie kosztuje, a doszukując się drugiego dna, a bo pewnie czegoś zaraz będzie chciał/a.

Nasza powojenna mentalność wciąż tkwi w naszych głowach, to gubi nas jako naród, wyniszcza nas wewnętrznie, nasze relacje, które rodzą przemoc, spadek pewności siebie i wiele innych negatywnych emocji.

Każdy z nas jest różny pod względem wychowania i to może być problem w związku, dlatego też jeśli zastanawiasz się nad taką relacją to zastanów się więcej niż 2x zanim powiesz tak. W każdym związku są sytuacje, nad którymi trzeba wspólnie podjąć decyzję jednak musisz być przygotowana na wiele ustępstw, dla „dobra” wspólnego. Teraz bym tego tak nie nazwała.

Świadomie teraz to wiem, że pracować muszą obie strony, nieustannie.

Bariera językowa to może być początkowo problem na świeżej pary, jednak miłość jest na tyle silna że zrozumiecie się bez słów 😉 z czasem jest to kolosalne uniedogodnienie, przyprawiające o nerwobóle płatu czołowego. Ja takowe posiadam zwłaszcza jak temat schodzi na poważne tematy i delikatne zarazem, gdzie szybko puszczają mi nerwy. Jako temperamentna osoba muszę jak najszybciej wyrzucić co leży mi na wątrobie jednak polskie odpowiedniki w języku angielskim często nie oddają tego wydźwięku. W ostateczności i tak już oboje nie wytrzymujemy ze śmiechu, bo jak to kobieta zaplączę się w zeznaniach i wychodzi komedia z poważnych tematów.

Spróbujcie w ramach ćwiczenia wyrzucić z siebie „bolączki” w innym języku, ciekawe doświadczenie!

Kulinarny aspekt, tu są przeboje otóż nigdy nie nauczę się jego rodzimych potraw do gotowania, nie wiem może brak chęci, to też nie to! Nie mam nic przeciwko próbowaniu nowych smaków jednak to co jest nie atrakcyjne dla oka choćbym miała głodową śmiercią umrzeć nie zmuszę się aby jeść to codziennie! Tak samo jak on nie trawi kanapek na śniadania czy kolację.

Dziecko zmienia dużo, na ile on był w stanie pomóc to pomagał, teraz gdy młody jest już większy i wymaga intensywniejszej uwagi zaczynają się schody. Trzeba zapewnić dziecku atrakcje, zabawy z których nauczy się słówek, nauczy się sprzątać zabawki jak i wiele innych… Bo wybaczcie zabrać dziecko na dwór tylko dlatego by nie płakało to trochę słabe zachowanie weekendowych tatusiów. Zmieniamy to stopniowo.

Jak nie zwariować no cóż, chyba nie ma na to gotowej recepty. Jak by nie patrzeć nasze życie połączone jest owocem miłości i nawet śmierć nie jest w stanie tej więzi rozerwać. Razem czy osobno to i tak mamy ważny i wspólny cel, wychowanie naszego dziecka.

I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis.

A jakie są Wasze doświadczenia w związku z cudzoziemcem? jakie macie spostrzeżenia i wnioski?

Laskolady.pl